Chleb domowy na szybko

Ocena: 6/10 (8 z ziarnami i ciekawą mąka)

Czas: 15min (ważenie i mieszanie) + 50-70min (pieczenie)

Koszt: Niski

Trudność: niska

Uwaga: na przypalanie.

1. Osprzęt

  • Naczynie do mieszania
  • 2 keksówki

2. Materiały

  • 4 szklanki wody
  • 1kg mąki (wyjściowo tortowa, ale może być też jakaś ciekawsza, przykładowo orkiszowa)
  • kostka drożdży (10dag)
  • 4 łyżeczki (do herbaty) octu winnego jabłkowego
  • 3 łyżeczki soli
  • ziarna i przyprawy dowolnie

3. Wykonanie

Składniki wrzucamy do naczynia. Porządnie mieszamy. Dodajemy dowolne zioła i ziarna (osobiście lubię kminek i słonecznik) do masy, na dno keksówki, lub na wierzch wylanej masy. Wstawiamy do chłodnego piekarnika, który nagrzewamy do 180 stopni. Chleb pieczemy aż do uzyskania twardej rumianej powierzchni (ok. 50min).

4. Modyfikacje

Wszystkie ziarna są mile widziane, im więcej tym ciekawiej. Dynia i słonecznik pasują idealnie. Podobno ser grochowy daje dobre efekty.

5. Uwagi, komentarze, wnioski

Jeżeli chleb wychodzi pusty w środku, trzeba dobrać lepiej czasy i temperaturę.

Published in: on Marzec 10, 2010 at 4:42 pm  Dodaj komentarz  

Nalewka Cytrynowa Gorzka

Ocena: 10/10

Czas: 15-30min (przygotowanie cytryn) + 4-7 dni (nalew nabiera mocy) + 15-30min (mieszanie) + 1-3 dni (przegryzanie; im więcej tym lepiej).

Koszt: średni (spirytus + cytryny); niższy, jeżeli zastosujemy skórki z cytryn użytych do miodówki

Trudność: niska

Uwaga: na palce, nic innego nie może się nie udać.

1. Osprzęt

  • Nóż
  • Naczynie na nastaw (słoik) i do mieszania nalewki (miska)
  • Miarka
  • Lejek
  • Butelki
  • Długa łyżka do mieszania
  • Waga gramowa (może być jubilerska)
  • Sitko i filtr (filtr do kawy, gaza, opatrunek, filtr laboratoryjny lub ostatecznie biały papierowy ręcznik bez nadruków)

2. Materiały

  • Spirytus. Do wykonania nastawu w 1-no litrowym słoiku potrzeba ok. 0,5-0,7 l spirytusu 70%.
  • Skórki z cytryn. Na 1 słoik potrzeba 6-10 cytryn, a właściwie skórek powstałych z wyciskania soku.
  • Cukier. Ilość waha się od 50g na litr do 300g.
  • Woda przegotowana.

3. Wykonanie

Cytryny myjemy i kroimy na połowy. Sok wyciskamy na inną nalewkę najlepiej, nie będzie nam teraz potrzebny. Możemy zostawić 1 cytrynę niewyciśniętą. Jedyną ważną rzeczą jest usunięcie pestek. Można je spokojnie wyrzucić. Do niektórych przepisów i do ambitnego mieszania nalewek potrzebny bywa nastaw na pestkach wykonany z 20-to procentowego spirytusu (2-4 tygodnie). Skórki kroimy w słupki tak jak do chińszczyzny i wrzucamy do słoja. Wlewamy spirytus, zakręcamy i odstawiamy na 4-7 dni, codziennie mieszając. Po dłuższym czasie nastaw robi się niemożliwie gorzki i ma niepożądany posmak. Następnie zlewamy powstały nalew do jednego naczynia a skórki wyciskamy dokładnie do kolejnego. Nastaw czysty filtrujemy jeden raz, nastaw z wyciskania dwa razy. Oba nalewy możemy bez problemu zmieszać lub użyć do różnych nalewek, ten drugi powinien zawierać więcej aromatów (polecam jednak wymieszać). Do nastawu wlewamy taką samą objętość osłodzonej wody (50g cukru na 1 litr nalewki wystarczy). W ten sposób uzyskujemy 35%, piekielnie gorzką nalewkę. Wiele osób nie jest w stanie pić nalewki o takich proporcjach dłużej niż 2-3 kolejki. Proporcje można modyfikować tak samo jak normalną Nalewkę Cytrynową.

4. Modyfikacje

Identycznie jak zwykła nalewka cytrynowa.

5. Uwagi, komentarze, wnioski

Nalewka o 50% zawartości nalewu jest niezwykłym doznaniem.

Published in: on Marzec 8, 2010 at 8:07 pm  Dodaj komentarz  

Nalewka Cytrynowa

Ocena: 10/10

Czas: 40-60min (przygotowanie cytryn) + 4 dni (nalew nabiera mocy) + 15-30min (mieszanie) + 3-5 dni (przegryzanie; im więcej tym lepiej).

Koszt: średni (spirytus + cytryny); niższy, jeżeli zastosujemy skórki z cytryn użytych do miodówki

Trudność: średnia, najambitniejszym zadaniem jest odpowiednie obranie cytryn oraz ewentualne modyfikacje przepisu (obliczenia)

Uwaga: na obieranie cytryn, im więcej białego podszycia skórki, tym więcej goryczki i niepożądanych aromatów.

1. Osprzęt

  • Nóż
  • Naczynie na nastaw (słoik) i do mieszania nalewki (miska)
  • Miarka
  • Lejek
  • Butelki
  • Długa łyżka do mieszania
  • Waga gramowa (może być jubilerska)

2. Materiały

  • Spirytus. Do wykonania nastawu w 1-no litrowym słoiku potrzeba ok. 0,6-0,7 l spirytusu 70%.
  • Skórki z cytryn. Na 1 słoik potrzeba 8-10 cytryn.
  • Cukier. Ilość waha się od 50g na litr do 300g.
  • Woda przegotowana.

3. Wykonanie

Cytryny porządnie myjemy. Skórki obieramy bardzo cienko, tak, żeby nie było wcale białej części, lub było jej bardzo mało (odpowiednio obrane cytryny można normalnie wyciskać). Wbrew pozorom najlepszym narzędziem do tego zabiegu jest zwykły ostry nóż. Obieraczki sprawiają więcej problemów niż korzyści. Skórkę wrzucamy do słoja (trzeba wcześniej sprawdzić jego szczelność) i zalewamy 70-cio procentowym spirytusem (nie musi być absolutnie idealnie tyle, różnica 3% nie zniweczy efektu, można nawet 350ml czystego spirytusu zmieszać ze 150-ma ml wody i też będzie dobrze). Słoik odstawiamy na 4 dni, codziennie porządnie mieszając. Olejki eteryczne mogą przechodzić do spirytusu także po 4 dniach, niestety wtedy zaczynają przechodzić wszystkie inne niepożądane substancje. Nalew będzie już na tyle mocny, że nie ma sensu nasycać go bardziej. Dłużej trzymany nalew może mieć zupełnie inny smak (bez porównania gorszy).Ostatni etap to mieszanie. Przykładowe proporcje mojej nalewki na pół litra to: 180ml nalewu cytrynowego 70%, 55ml spirytusu 95%, 265ml wody z 25-oma g cukru. Wychodzi rewelacja.

4. Modyfikacje

Ostatni etap to tak naprawdę projektowanie i mieszanie nalewki. W przepisie występują 3 zmienne: cukier, nalew cytrynowy, wódka (spirytus z wodą). Nalew ma 70%, jeżeli rozrobimy go z taką samą ilością wody słodzonej, uzyskamy nalewkę o mocy 35%. Łatwo zgadnąć, że wystarczy dodać odrobinę mniej wody i uzyskamy moc 40%. Tak powstała nalewka będzie miała bardzo intensywny smak (50% nalewu cytrynowego). Moim zdaniem jest wyśmienita, ale nie każdemu to odpowiada (zwłaszcza kobiety wolą odrobinę lżejsze). Procentowy udział nalewu można zmniejszać dowolnie według uznania, w przepisach oryginalnych używa się jedynie 10% nalewu, ale z cytryn specjalnie dobieranych gatunkowo (no i jest to wtedy wódka cytrynowa, a nie nalewka). Oczywiście, jeżeli zmniejszymy ilość nalewu, trzeba dolać w to miejsce taką samą ilość spirytusu 70% (albo czysty spirytus i wodę). Ostatnim czynnikiem jest cukier. W przepisach oryginalnych występuje 50g syropu cukrowego na 1l nalewki słodzonej i 100g na litr nalewki słodkiej, 200g na nalewkę bardzo słodką, 300 na likier a 400 na krem. Osobiście uważam, że 50g to ilość wystarczająca. Pojęcie syropu cukrowego niesie ze sobą trochę obliczeń i precyzyjnego odmierzania. Jako, że miała to być prosta nalewka, proponuję odmierzyć odpowiednią ilość gorącej wody potrzebną do uzyskania litra nalewki, wsypać do niej 50g cukru i uznać, że mamy potrzebny syrop. Różnica będzie niezauważalna przy tak niskim stężeniu cukru.

Prawdziwy syrop cukrowy robi się poprzez gotowanie wody z cukrem do rozpuszczenia cukru przy nieustannym mieszaniu. Aby uzyskać 1l syropu cukrowego o stężeniu 1kg cukru na 1l (czyli idealny do nalewek), należy rozpuścić 1kg cukru w 420ml wody. Tak naprawdę wystarczyłoby 400ml, ale należy pamiętać o parowaniu wody w czasie podgrzewania. Po rozpuszczeniu cukru należy zbadać objętość syropu. Jeżeli nie ma pełnego litra, oznacza to, że za dużo wody wygotowało się w czasie procesu (częsty przypadek). W takiej sytuacji, należy dolać tyle wody, żeby uzyskać dokładnie litr syropu. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że litr syropu cukrowego wystarczy do wyrobu 20 l większości nalewek.

5. Uwagi, komentarze, wnioski

Jeżeli wymieszamy wszystkie składniki w sposób standardowy, wtedy przezroczysty spirytus/wódka i przezroczysty, żółty nalew, zmienią się w żółtą mleczną (nieprzezroczystą) nalewkę. Do uzyskania nalewki przezroczystej trzeba się sporo namęczyć z delikatnym przelewaniem składników i nieustannym mieszaniem. W smaku nie ma różnicy, a nalewka nieprzezroczysta prezentuje się chyba nawet lepiej (zupełnie inaczej od innych zwłaszcza na podświetlanym stole).

Ważenie cukru

Nalew na skórkach cytrynowych

Nalewka cytrynowa

Published in: on Marzec 8, 2010 at 7:44 pm  Dodaj komentarz  

Cytrynowa Miodówka

Ocena: 9/10 (czyli 2 razy więcej niż większość dobrych sklepowych alkoholi!)

Czas: 30-60min

Koszt: wysoki (spirytus + cytryny + miód); trochę mniejszy, jeżeli ze skórek zrobi się cytrynówkę

Trudność: niska, to nie może się nie udać

Uwaga: na jakość miodu, powinien być naturalny najlepiej jasny; na jakość cytryn, powinny być dojrzałe, o owalnym kształcie, bez wad skórki, gatunki większe bez dużej ilości pestek.

1. Osprzęt

  • Nóż i wyciskarka do cytryn (zwykła szklana)
  • Naczynie na sok i większe na nalewkę
  • Drobne sitko
  • Miarka
  • Lejek
  • Butelki
  • Długa łyżka do mieszania

 

2. Materiały

  • Miód I część (przykładowo pół  litra). Smak nalewki jest zupełnie inny z miodu z naturalnej pasieki, nawet najdroższy sklepowy miód nie ma połowy smaku i zapachu takiego wyrobu.
  • Sok z cytryn I część (przykładowo pół litra). Wydajność cytryn jest dość spora, niestety te lepsze mają gruszą skórkę. Można przyjąć, że na pół litra soku potrzeba kilograma cytryn, najwyżej zostanie do herbaty.
  • Spirytus I część (przykładowo pół litra). Warto zainwestować w porządny, wtedy zupełnie nie czuć go w wyrobie końcowym.

 

3. Wykonanie

Cytryny myjemy letnią wodą. Wyciskamy sok. Sok trzeba koniecznie przecedzić przez drobne sitko. Odmierzamy I część soku, I część spirytusu i I część miodu. Miód musi być płynny, jeżeli jest w postaci stałej, oznacza to, że nie jest kombinowany i jedynie wymaga ogrzania. Topienie miodu powinno odbywać się poprzez kąpiel naczynia z miodem w gorącej wodzie. To trochę trwa, ale gwarantuje, że nie zniszczymy wszystkich substancji wartościowych miodu (gotowanie to absolutna herezja). Składniki dokładnie mieszamy. Jeżeli powstanie piana to całkiem dobrze, z czasem zniknie. Gotową miksturę rozlewamy do butelek (po to ten lejek).

Nalewka jest właściwie gotowa do picia po 3 minutach. Jeżeli jednak jest robiona do spożycia od razu, proponuję dać mniej miodu (powiedzmy  2/3 części). W początkowej fazie miód równoważy cytryny i nalewka wydaje się bardzo mocna. Jeżeli będzie mniej miodu, wtedy cytryny zajmą się smakiem alkoholu. Z czasem (kilka dni), kiedy wszystko się przegryzie i unormuje, nalewka ma słodki aksamitny smak, który wywołuje po chwili przyjemne ciepło w gardzieli. Nalewkę można odstawić na dłuższy czas, ale po tygodniu zaczyna wydzielać się osad z miodu i soku. Nalewka przed podaniem będzie wymagała filtrowania, ale efekt warty jest tych kilku minut. Filtrowanie polega na ułożeniu na sitku gazy/filtru do kawy/filtru laboratoryjnego/białego ręcznika papierowego i powolnym przelaniu nalewki.

 

4. Modyfikacje

 Zmienianie proporcji jest ogólnie dobrym pomysłem. Zmniejszenie ilości spirytusu owocuje powstaniem świetnego likieru. Zmniejszenie ilości miodu nadaje lekkości i kwasowości. Zmniejszenie ilości soku z cytryny potęguje odczuwalną moc.

Świetnym pomysłem są dodatki w postaci kilku goździków do butelki, lub odrobina cynamonu. Wszystko, co pasuje do miodu, pasuje też do nalewki.

5. Uwagi, komentarze, wnioski

Nalewka jest rewelacyjna dla mężczyzn pita jak wódki, a dla kobiet jak likiery. Można się pokusić o doprawianie już w naczyniach (kieliszkach, lampkach). W początkowej fazie, przy jasnym miodzie, nalewka wygląda jak piwo pszeniczne z pianką, posypanie cynamonem lub inną kolorową przyprawą zamienia miodówkę w dzieło sztuki.

Z tej nalewki nie ma odpadów. Ze skórek powinno zrobić się nastaw na nalewkę cytrynową (pestki można także zalać jako dodatek do nalewek).

Miodówka cytrynowa to właściwie pół apteki w kieliszku. Wszystkie dobroczynne właściwości miodu zmieszane z witaminą C z cytryn w rozgrzewającym alkoholu. Podstawowy lek do walki z przeziębieniem i grypą. Najlepszy syrop na gardło (o ile nie przesadzi się z cytrynami).

Published in: on Marzec 5, 2010 at 7:26 am  Dodaj komentarz  

Domowa Konserwowa

Ocena: 10/10 (nigdy więcej sklepowego!)

Czas: 30min przygotowanie mięsa + 2-3 doby peklowanie + 15 min układanie w pojemnikach + 2-3h gotowanie (+2h ewentualna kolejna pasteryzacja kolejnego dnia)

Koszt: bardzo niski, gulaszowe kawałki kosztują poniżej 10zł, podobnie można znaleźć surowy boczek. Jeżeli zastosuje się słoninę, wtedy koszt maleje jeszcze bardziej. Ilość przypraw i peklosoli jest właściwie symboliczna. Pozostaje jeszcze wydatek energii (prąd/gaz/węgiel). Zatem kilogram konserwowej będzie znacznie tańszy od tanich wędlin sklepowych, a znacznie lepszy od tych najdroższych (i to nawet jak nie wyjdzie, co jest wybitnie rzadkie).

Trudność: bardzo niska, wystarczy umieć pokroić mięso bez własnych palców, zagotować wodę i zważyć przyprawy.

Uwaga: na jakość mięsa, wszystkie nieświeże i obce aromaty, od razu czuć w wędlinie; na nadmiar przypraw, najlepsza jest tylko odrobinę doprawiona.

1.   Osprzęt:

  • Ostry nóż i deska do krojenia nie-drewniana (drewniana kradnie i miesza aromaty).
  • Młynek do przypraw i łyżeczka.
  • Kilka metalowych misek i naturalne ścierki do ich nakrycia.
  • Waga kuchenna oraz waga do przypraw (szalkowa, jubilerska,…), miska o znanej wadze dla mięsa i talerzyk do przypraw (chyba, że wagi posiadają opcję tary, wtedy naczynia są i tak potrzebne, ale nie trzeba ich ważyć i zajmować się „skomplikowanymi” obliczeniami).
  • Termometr do gotowania lub termometr z sondą (reaguje znacznie szybciej).
  • Garnek do gotowania (będą w nim pojemniki z konserwą, więc musi mieć odpowiednie rozmiary).
  • Pojemniki na konserwę: szynkowar (wychodzi duża zwarta konserwa) i/lub słoiki o pojemności maksymalnie pół litra (też wychodzi świetnie, ale wyjmowanie wędliny jest problematyczne, wymaga przekrojenia jej zazwyczaj na 4 części).
  • Ścierki/słoma/gazety do wyściełania garnka pod pojemnikami oraz odgrodzenia słoików od siebie i od brzegów garnka. Bez tego słoiki mogą popękać, a zetknięcie metalowego szynkowaru z metalowym garnkiem może owocować przykrymi skutkami dla garnka.

2.   Materiały:

  • Mięso: tutaj panuje pewna dowolność. Przepis nie wzoruje się na żadnym znanym wyrobie i przeznaczony jest dla początkujących kucharzy. Najlepszy efekt dają 2 części chudego karczku oczyszczonego z grubych błon i ewentualnego łoju oraz 1 część surowego boczku. Około 2kg takiego zestawu wystarczy na szynkowar, 2 słoiki pół-litrowe i jeden 350-ęcio mililitrowy, co akurat mieści się w moim garnku. Dobrym wyborem jest mięso gulaszowe, które powstaje jako produkt uboczny wykrajania większych mięs. Należy zwrócić uwagę, iż w domowej konserwie naprawdę czuć smaki poszczególnych mięs, jeżeli dodamy boczek, będzie czuć boczek, jeżeli dodamy słoninę, będzie czuć słoninę. Warto poeksperymentować.
  • Peklosól w ilości 25g na 1kg mięsa i 30g na 1kg boczku/tłuszczu. Efekt jest dość słony, więc osobom mniej solącym proponuję zmniejszyć ilości o 5g.
  • Pieprz, czosnek i zioła do smaku. Osobiście proponuję użyć odrobiny pieprzu i na 2kg mięsa mały ząbek czosnku. Smak mięs jest tak wspaniały w porównaniu z kupnymi wyrobami, że szkoda go tłamsić przyprawami. Po nabraniu doświadczenia warto eksperymentować z ziołami, dodając nowe smaki oraz podkreślając już istniejące, ale wszystko z umiarem, główną rolę grają mięsa.
  • Woda, oczywiście przegotowana i schłodzona. Wystarczy kilkadziesiąt, kilkaset mililitrów na 2 kilogramy mięsa. Służy do wyrobienia mięsa, im będzie jej więcej, tym więcej powstanie galarety.

3.   Wykonanie

Zaczynamy od pokrojenia schłodzonego (koniecznie, co najmniej godzina w lodówce) mięsa w kostkę ok. 1-1.5cm i boczku/tłuszczu znacznie drobniej. Jeżeli posiadamy maszynkę do mięsa, składniki można pokroić grubiej (2-3cm), a po peklowaniu zmielić na odpowiednich sitkach. Różne mięsa kroimy oddzielnie i przechowujemy także oddzielnie. Tłustości karczku można dorzucić do boczku, jeżeli nie ma ich zbyt wiele, ale lepiej przechowywać je oddzielnie. Następnie ważymy poszczególne mięsa i dodajemy do nich odpowiednią ilość peklosoli. Dokładnie, a nawet bardzo dokładnie mieszamy, przekładamy do metalowych misek, porządnie ubijamy i wyrównujemy powierzchnię, a następnie odstawiamy na 2 godziny, przykryte ścierkami w temperaturze pokojowej. Po tym czasie mięso powinno nabrać apetycznego koloru (wszystkie mięsne kawałki staną się bardzo czerwone). Jeżeli mięso nie zmieniło koloru, albo pachnie nie za ładnie, oznacza to, że albo jest coś nie tak z proporcjami (za mało peklosoli, trzeba dodać parę gramów) albo mięso jest wybitnie złej jakości (tu już niewiele można poradzić). Tak przygotowane mięsko wstawiamy do lodówki, w dalszym ciągu pod ścierkami, na 2-3 doby, niech się pekluje w spokoju.

Po peklowaniu ubita powierzchnia mięsa stanie się szarawa, to nic złego, nie będzie tego widać. Jeżeli chcemy uniknąć takiego efektu, mięso można wymieszać kilka razy podczas peklowania. Przy takim rozdrobnieniu i krótkim czasie, moim zdaniem, zabieg zupełnie zbędny. Wszystkie mięsa przekładamy do jednego naczynia i dodajemy przyprawy. Wyrabiamy dodając przegotowaną wodę, aż do uzyskania kleistej, jednorodnej masy (kilka minut, powiedzmy 3). Jeżeli lubimy galaretkę dodajemy więcej wody do uzyskania mniejszej kleistości, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Wyrobione nadzienie wkładamy do szyznkowaru zgodnie z jego instrukcją. Słoiki napełniamy do wysokości 3/4 – 4/5, to zapobiegnie przemianie w mięsne granaty odłamkowe. Upewniamy się, że słoiki są szczelnie zakręcone (absolutnie niezbędne jest sprawdzenie ich szczelności wcześniej, przykładowo za pomocą wody), jeżeli nie będą, nasze wyrobu zepsują się w kilka dni. Szynkowar i/lub słoiki wstawiamy do garnka wyścielanego ścierką/słomą/gazetami. Dbamy o to, żeby żadne pojemniki nie dotykały siebie, ani garnka, bo możemy wyprodukować zupę konserwową ze szkłem. Jeżeli mamy w garnku słoiki, wlewamy ciepłą wodę, jeżeli jest tylko szynkowar, wtedy wrzątek albo gorącą wodę (przyśpieszy to proces). Woda nie może zakrywać pojemników, musi sięgać odrobinę powyżej poziomu mięsa (nie ma sensu powyżej 3cm). Doprowadzamy wodę do temperatury 80 stopni i zaczynamy liczyć czas. Dwie godziny dla małego szybkowaru i małych słoików, 2 i pół godziny dla prawdziwego szybkowaru i pół-litrowych słoików. Osobiście przetrzymują odrobinę powyżej 2 i pół godziny, tak dla pewności. Po takiej pasteryzacji szynkowar wstawiam do zimnej/lodowatej wody, chłodzimy przez 2 godziny kilka razy wymieniając wodę. Słoiki niestety są szklane i musimy je studzić powoli. Wystarczy odstawić je w temperaturze pokojowej na noc. Po wystudzeniu szynkowar wstawiamy do lodówki a słoiki albo także do lodówki, albo pozostawiamy na stole do ponownej pasteryzacji. Druga pasteryzacja słoików, po dobie od pierwszej, ma sens tylko wtedy, jeżeli planujemy konserwę przechowywać dłużej niż kilka dni. U mnie nie ma szans, żeby przetrwała w lodówce dłużej niż 3 dni (mało brakuje, żeby została pożarta wraz ze słoikami), więc odpuszczam sobie powtarzanie procesu. Teoria i cudza praktyka podają, iż słoiki pasteryzowane 2 razy można bez obaw przechowywać nawet ponad 2 miesiące w temperaturze lodówkowej. Apetyt mój i moich domowników skutecznie uniemożliwiają sprawdzenie owego faktu.

4.   Modyfikacje

Polecam eksperymenty z różnymi mięsami. W planach mam konserwę drobiową. W Internecie natknąłem się na przepis z serduszek, a nawet z wątróbki. Nie byłbym sobą, gdybym tego nie wypróbował w najbliższym czasie. Warto także zastanowić się nad przyprawami, ale na wszystkich bogów nie wolno używać gotowych mieszanek typu „do kurczaka” „do grilla”, byłoby to świętokradztwo.

5.   Uwagi, komentarze, wnioski

Jeżeli po pasteryzacji, mięso w słoikach pływa do tego stopnie, że podczas obracania słoika mięso pozostaje w miejscu, to oznacza ogromny sukces. Już po nocy ciecz zamieni się w luźną galaretkę o intensywnym smaku. Posmarowanie nią powierzchni wędliny wzbogaca smak jeszcze bardziej.

Do uzyskania zwartej galarety, w czasie wyrabiania mięsa po peklowaniu można dodać odrobinę żelatyny. Ponoć istnieje możliwość zastąpienia wody bulionem robionym na galaretę, ale nie próbowałem tego, jeszcze.

Konserwa Wieprzowa (karczek + boczek)

Konserwa Drobiowa (czysty kurczak)

Published in: on Marzec 4, 2010 at 4:50 pm  Dodaj komentarz  

Stolnik

Stolnik – w Polsce do XIII w. urzędnik sprawujący pieczę nad stołem panującego. W XIV-XVI w. honorowy urząd ziemski. W Koronie i na Litwie istniały urzędy stolnika wielkiego, m.in. król Stanisław August Poniatowski był w latach 1755-1764 stolnikiem wielkim litewskim (wikipedia.org).

Z czasem, jako urząd czysto honorowy,  ograniczał się jedynie (albo aż) do kontroli służby i efektów ich pracy (zapewne poprzez częste smakowanie).

Published in: on Marzec 3, 2010 at 3:03 pm  Comments (1)